Szalone lata siedemdziesiąte.
Tegoroczny Dzień Seniora wydłużył się nam do tygodnia. Po silnych emocjonalnie wrażeniach artystycznych doznanych za sprawą Melpomeny na Małej Scenie elbląskiego teatru oddaliśmy się we władanie Terpsychory, udając się 20 listopada na zabawę taneczną w stylu lat siedemdziesiątych. Było to przeżycie pełne radości, ale również nostalgii. Kto by pomyślał, że od szalonej ósmej dekady XX wieku minęło już pół wieku ! Tak, dokładnie 50 lat temu zespół George Baker Selection zdobywał światowe listy przebojów swoim słynnym przebojem o białej gołębicy („Una Paloma Blanca”), a dwa lata później, w grudniu 1977 roku, Bee Gees podbijali nasze serca jednym z największych hitów muzyki dyskotekowej wyśpiewując ten refren:
„I jesteśmy ciągle żywi, ciągle żywi
Ah, ha, ha, ha,
pozostajemy przy życiu, pozostajemy przy życiu
Ah, ha, ha, ha,
pozostajemy przy życiu”.
„Stayin’ Alive” otwierał wtedy album będący ścieżką dźwiękową do słynnego filmu definiującego tą epokę – „Saturday Night Fever”, a 20 listopada w czwartek rozpoczął naszą balangę. Panie z „Niezapominajki”, przystrojone na modłę „dzieci kwiatów”, zaprezentowały wspaniały układ choreograficzny pobudzający nasze zmysły i wywołujący błysk w oku. Łza się w tym oku troszeczkę zakręciła. Przypomniały nam się ówczesne dyskoteki z lustrzanymi kulami, mrugającymi światłami, kolorowymi strojami, butami na platformach, atmosferą pełną luzu i zachłyśnięcia zachodnim blichtrem. Taneczne rytmy popowych szlagierów porywające do nieustającego pląsania na parkiecie, solo, w parze lub w kółeczku, wykonywane przez zespoły Abba, Chic, Earth, Wind & Fire, Eruption czy Kool and the Gang. Na zewnątrz rzeczywistość była raczej szara i ponura, ale po przekroczeniu progu klubu disco wszystko się zmieniało jak za dotknięciem magicznej różdżki. Można zaryzykować stwierdzenie, że dzisiejsza młodzież nie potrafi się bawić tak zapamiętale jak robiliśmy to MY, a przy tym – powołując się na słowa braci Gibb – „nadal pozostajemy przy życiu”.
Zabawę w duchu tamtej dyskoteki zorganizował dla nas Dom Pomocy Społecznej „Niezapominajka” w Elblągu, wśród przybyłych imprezowiczów pojawiły się natomiast reprezentacje z: DPS „Krokus” we Władysławowie, ŚDS LAZARUS, Klubu Seniora LAZARUS i Klubu Seniora ZAKRZEWO, Dziennego Domu Senior+ oraz oczywiście MY – z DPS w Tolkmicku.
Do tańca na żywo przygrywali z werwą „chłopaki o złotych sercach”, jak ich określiła w mowie powitalnej Pani Izabela Misiak – dyrektorka „Niezapominajki”, czyli nasi dobrzy znajomi: Pan Zbyszek i Pan Janusz. Grali i śpiewali, rej wodzili, chociaż nie wszystkie zaprezentowane utwory osadzone były dokładnie w opisywanej dekadzie. Nuty płynęły swobodnie przez różne epoki, były te stricte z lat 70. (Bee Gees, George Baker Selection), były również te sławiące lata 80. (Bolter, Modern Talking czy „Biełyje Rozy” Jurija Shatunova). Najważniejsze, że nikt nie podpierał ścian, parkiet był pełen tańczących, klimat radosnej zabawy rósł z każdą minutą i wywierał ozdrowieńczy wpływ na nasze ciała i umysły.
Przeprowadzono też konkursy, a jeden z nich wywołałby szok pół wieku temu, gdyż swobodnie dysponowaliśmy w nim deficytowym wtedy towarem – papierem toaletowym. Na zakończenie zostaliśmy poczęstowani ciastem, które również kojarzy się z latami siedemdziesiątymi – tradycyjnym sernikiem podanym prosto z blachy. W tamtych czasach, gdy wszystkiego było brak, gdy w sklepach coraz częściej pojawiały się puste półki lub towary były zbyt drogie na zwykłą kieszeń, mamy nasze piekły ciasta, by nieco osłodzić prozę ubogiego życia. Doskonale pamiętamy smak serników, a zwłaszcza gdy były z rodzynkami.
Dariusz Barton



















