Wydarzenia

Przypowieść o poduszce „Pieroguszce”.

Mamy za sobą piąte zawody odbywające się w trwającym od grudnia 2025 roku cyklu Zimowego Turnieju Gier Zespołowych. Ponownie byliśmy w Domu Pomocy Społecznej „Niezapominajka” w Elblągu i rywalizowaliśmy o palmę pierwszeństwa w trzech konkurencjach, ponownie – pomimo ogromnego zaangażowania, determinacji i szczerze żywionej woli zwycięstwa – nie ugraliśmy zbyt wiele, przede wszystkim w stosunku 4 do 7 przegraliśmy mecz w Boccia, tym razem z drużyną z Lazarusa. Zmieniliśmy skład na dwie panie i jednego pana, graliśmy srebrnymi kulami, zwyciężaliśmy jednym punktem w kilku rundach, ale przyszła taka jedna, przegrana 0-3, która nas koniec końców pogrążyła. W rzutach do celu nieźle, jak zwykle, wypadł Pan Grzegorz (ponad 300 punktów), Iza rozbiła bank strącając kręgle (ekstra 20 punktów w drugim rzucie, 10 w pierwszym), a Stanisław nie miał dnia i zanotował całą serię nieudanych podejść we wszystkich próbach.

Równolegle rozgrywane są Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, w których naszym reprezentantom również idzie raczej gorzej, niż lepiej. Starają się polscy sportowcy, dają z siebie wszystko, rzucają na szalę ambicję i szlifowane latami umiejętności, ale z kolei los rzuca im kłody pod nogi. Przewracają się, wypadają z tras zjazdowych, pudłują strzelając do tarczy, dysponują starym sprzętem, a czasami w ostatniej chwili wypchnięci zostają przez konkurencję poza podium – jak łyżwiarz szybki Damian Żurek, dwukrotnie czwarty w biegach na dystansie 500 i 1000 metrów. Jednak odnotowaliśmy także sukcesy, tym piękniejsze, że raczej niespodziewane. Bo któżby przypuszczał przed Olimpiadą, iż zaledwie 19-letni Kacper Tomasiak zdobędzie cały worek medali: srebrny w konkursie indywidualnym na średniej skoczni, brązowy na skoczni dużej oraz srebrny w duetach (razem z Pawłem Wąskiem). Do tego srebro dorzucił jeszcze w najdłuższym biegu na 10.000 metrów panczenista Władimir Semirunnij. Ogromne brawa i gratulacje, śledziliśmy te zawody, trzymaliśmy kciuki i przeżywaliśmy ogromne emocje.

Cztery krążki i 20 miejsce w klasyfikacji medalowej nie może być uznane za szczególnie wybitne osiągnięcie, w porównaniu do takiej Norwegii, USA czy Włoch, ale odnotowaliśmy na tych igrzyskach inny, wielki i zupełnie zaskakujący sukces. Wspominaliśmy niedawno o oficjalnych olimpijskich maskotkach, gronostajach Milo i Tinie oraz przebiśniegach Flo, o ich sympatycznym wizerunku i ogromnej popularności wśród sportowców oraz widzów, uczestników włoskiej Olimpiady. Tymczasem już w trakcie jej trwania objawiła się jeszcze jedna maskotka i niespodziewanie zawojowała cały bez mała świat, ten realny i wirtualny, w realnym stała się deficytowym towarem, w wirtualnym viralem. I ogłośmy tę wieść z dumą  – jest to nasza polska maskotka ! Dzięki niej podbiliśmy serca ludzi globalnie i narobiliśmy niezłego zamieszania w mediach, w Internecie, na arenach sportowych i daleko poza nimi !!! A tą bohaterką okazała się poduszka „Pieroguszka” zaprezentowana spontanicznie przez polskich łyżwiarzy figurowych w trakcie ich rywalizacji na lodowisku Milano Ice Skating Arena.

Nasi zawodnicy wymachiwali wypychaną, białą poduszeczką, podobną do narodowej potrawy – pieroga, dopingując swoje koleżanki i kolegów. Ktoś zrobił zdjęcia, wrzucił je do mediów społecznościowych i … zaczęło się prawdziwe szaleństwo. Zwrócił uwagę na zabawną „Pieroguszkę” słynny raper Snoop Doog relacjonujący dla amerykańskiej stacji NBC przebieg igrzysk, po nim ruszyła cała lawina. Każdy chce mieć „Pieroguszkę”, płyną zamówienia z sześciu kontynentów, powstają o niej posty, podcasty, artykuły prasowe, relacje radiowe i telewizyjne. A najciekawsze i godne przypowieści jest to, że ta obecnie iście globalna gwiazda powstaje od lat w bardzo skromnych warunkach, rzec można w ciszy i spokoju, bez żadnego zadęcia, bez wielkich pieniędzy, bez wsparcia ze strony programów unijnych, rządu, samorządu itp. Jest dziełem rękodzielniczym wyrabianym przez pięć (tak – słownie PIĘĆ) osób zatrudnionych w katowickiej Spółdzielni Socjalnej HONOLULU. Jej prezes, Przemysław Sołtysik, tłumaczy teraz dziennikarzom, iż w czasie pandemii postanowił uzupełnić działalność gastronomiczną o warsztaty rękodzielnicze dla osób niepełnosprawnych. Wymyślono poduszkę i zaczęto ją wyszywać, wypychać i sprzedawać w Internecie. Nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy, takiego sukcesu. „Teraz nie nadążamy z realizacją zamówień, wyprzedaliśmy całe zapasy magazynowe, na pluszową poduszkę trzeba poczekać nawet dwa miesiące” – podkreśla zaskoczony.

„Dziwny jest ten świat” chciałby się powiedzieć cytując Czesława Niemena. Twórcy „Pieroguszki” nie wiedzieli, że ich dzieło ktoś zabierze na Olimpiadę, w tym nie było żadnej strategii marketingowej, żadnej intencji, zadziałał zwyczajny przypadek. Czy wymachująca na widowni maskotką Jekaterina Kurakowa, startująca w reprezentacji Polski w konkurencji solistek, mogła spodziewać się takiego obrotu sprawy ?, też przecież nie. A jednak stało się i teraz jest sława, splendor, zainteresowanie przekraczające ramy normalności i przewidywalności. Najciekawsze zaś w tej przypowieści jest jej przesłanie – bo każda przypowieść niesie ze sobą pewien morał –  jakże pozytywne dla nas, mieszkańców DPS-u. Otóż okazuje się, że ludzie pozornie wykluczeni, marginalizowani, trochę zapomniani i zepchnięci w cień, nagle i niespodziewanie mogą zostać prawdziwymi bohaterami, znaleźć się w blasku fleszy, osiągnąć coś, o czym mogą tylko pomarzyć ci bardziej sprawni, uczeni, silniejsi czy zamożniejsi. To piękna lekcja od życia, które bywa przewrotne, jednak czasami ta przewrotność i nieprzewidywalność zdarzeń, dodaje otuchy ludziom, takim jak MY… Bo nauka z naszej opowiastki płynie taka, że każdy z nas może jeszcze czegoś ważnego w życiu dokonać.

Na koniec informacja dla zainteresowanych:

Spółdzielnia Honolulu oferuje 16 rodzajów maskotek-pierogów. Najbardziej znana, śmietankowa wersja podbijająca zimowe igrzyska, kosztuje 89 zł, podczas gdy pozostałe warianty to wydatek od 99 do 139 zł. Wszystkie są wykonywane ręcznie. Katowicka inicjatywa działa już ponad 10 lat, wspierając osoby z niepełnosprawnościami poprzez aktywizację zawodową i społeczną.

Maskotkę można kupić w internetowym sklepie LUFT, podajemy link:

https://luft-sklep.pl/?srsltid=AfmBOopHRF0m2gRX_qAgn_H9hB-X9iI79IVuzKYge-_f3K1lBbI5bRcM

Dariusz Barton

Fotografia pluszowej poduszki w kształcie pieroga.
Fotografia poduszki „Pieroguszki”.
Polscy zawodnicy z poduszką "Pieroguszką".
Polscy zawodnicy na widowni kibicujący swoim koleżankom i kolegom. A u góry Ona, za chwilę stanie się bohaterką całego świata.
Nasi zawodnicy na Olimpiadzie.
Przez takie ujęcia, które poszły w świat, skromna poduszka z Katowic zrobiła zawrotną karierę.
Mieszkańcy DPS przed zawodami.
A teraz już my w DPS „Niezapominajka”, Pan Grzegorz obmyśla strategię na występ…
Rozgrzewka zawodników przed turniejem.
Pani Joanna i jej asystentki zaczynają od rozgrzewki.
W ruch idą nadgarstki, bardzo ważne w trakcie wszystkich rzutów.
Rozgrzewka ramion.
Teraz rozgrzewamy ramiona, zamaszyście.
Pan Stanisław podczas rozgrzewki.
Pan Stanisław trenuje na serio.
Nasze Panie nie biorą udziału w rozgrzewce.
Natomiast nasze Dziewczyny wykazują olimpijski spokój.
Pan Stanisław strąca kręgle.
Pan Stanisław strącanie kręgli zaczął od wyniku 0 (potem było lepiej).
Kręgle strąca Pan Grzegorz.
Pan Grzegorz wypadł lepiej, lecz ani razu nie strącił wszystkich kręgli.
Pani Iza przy kręglach.
Pani Iza jest mistrzynią, na co wszyscy patrzą z podziwem.
Pani Iza strąca kręgle bardzo celnie.
W taki sposób kosimy wszystkie kręgle za pierwszym rzutem. To daje 20 punktów.
Widok zbitych kręgli.
Gdyby tak było przy każdej naszej próbie.
Rzut do celu w wykonaniu Pani Izy.
Druga runda – rzut do celu, rozpoczyna Pani Iza (zdobyła 240 punktów).
Pan Stanisław rzuca do celu.
Sposobi się do celu Pan Stanisław.
Gra w Boccia.
Gramy w Boccia, mamy srebrne kule i wielką ochotę, by w końcu wygrać.
Gra w Boccia
Walczymy z wielkim zaparciem, pojedynek jest wyrównany, jednak do czasu…
Kule na boisku do Boccia.
Ten układ przesądził o naszej porażce….
Boisko do Boccia.
Panie asystentki nie mogły uwierzyć w naszą porażkę.