Jak tworzyliśmy nasze witraże.
Cytowana już, nasza duchowa przewodniczka po witrażownictwie, Weronika Wojnowska z Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, o dziedzinie tej napisała jeszcze i tak:
„Witraż to dziedzina pomiędzy malarstwem, a rzemiosłem artystycznym. Proces jego powstawania, tak dawniej jak i dziś, jest wieloetapowy. Pierwszy etap to rysunek projektowy przedstawiający kompozycję i kolor witraża. Kolejny etap to powstawanie kartonu – gotowy już projekt przenosi się na karton powiększony do rozmiaru planowanego przeszklenia. Etap ostatni to docinanie szkieł według kształtów narysowanych na kartonie i oprawianie w ołowiane ramki oraz łączenie w kwatery osadzane następnie w oknie. Czasem wszystkie trzy etapy wykonywała pracownia witrażowa. Ale często etap tworzenia rysunku i kartonu należał do artysty, a etapem trzecim – docinaniem i oprawą szkieł zajmowała się pracownia witrażowa”.
My w Łęczu pracowaliśmy według innej metody, nieco prostszej, ale na pewno w jednym ręku łączyliśmy umiejętności należące do artysty i do pracowni witrażowej. Kompozycja naszych witraży, ich kolor, nasycenie barw, wybór tła – wszystko pozostawało w zasięgu decyzji i wyboru każdego z twórców. Nie stosowaliśmy ołowianych ramek, zarysy figur czy ornamentów podkreślaliśmy farbami konturowymi wyciskanymi z tubek.
Początkowo nie wierzyliśmy we własne umiejętności, obawialiśmy się o jakość końcowego efektu. Niepotrzebnie, pokrzepiani i podnoszeni na duchu przez Panią Katarzynę, uzyskaliśmy finalnie wspaniałe prace, którymi możemy się z dumą pochwalić. Nasze osiągnięcia należy tym bardziej cenić, że wedle pozyskanej wiedzy historycznej, nie było w naszym regionie, właściwie w całych dawnych Prusach Wschodnich, rodzimych, uznanych warsztatów i twórców witrażownictwa. Poza jedną pracownią z Królewca wspaniałe witraże zdobiące świątynie czy rezydencje na tym obszarze zamawiano daleko w Niemczech albo na Śląsku. Trzeba zatem docenić nasz wkład w rozwój tej dziedziny sztuki.
Dowiedzieliśmy się także, że sztuka witrażowa w naszym regionie nie jest do dzisiaj zbadana. O wielu zachowanych dziełach nie mamy żadnych informacji, niewiele wiemy o ich proweniencji i autorach. Na przykład w prezbiterium tolkmickiej fary znajdują się cztery piękne przeszklenia figuralne przedstawiające: Świętą Katarzynę Aleksandryjską, Świętego Andrzeja Apostoła, Świętego Jakuba Starszego Apostoła oraz Świętego Rocha. Przeczytaliśmy o tym w Przewodniku po kościele napisanym przez Bogusławę Chorostian oraz Edith Jurkiewicz-Pilską, jednak nie wspomniały one o twórcach tych zachwycających dzieł.
Sami odnaleźliśmy takie informacje. Analizując artykuł Bartosza Skopa o rozliczeniu rozbudowy katolickiego kościoła pw. św. Jakuba Starszego w Tolkmicku natrafiliśmy na wzmianki o szkleniu okien oraz malowaniu witraży. Pierwszą pracę wykonał E. Scheffler z Elbląga otrzymując zapłatę w wysokości 114,30 Marek, drugie, ważniejsze zadanie zrealizowała za opłatą 2.970,13 Marek pracownia witrażowa C. L. Türke z Żytawy (Zittau na Łużycach). Musiała to być w owym czasie znana firma ponieważ powierzono jej także zadanie wykonania imponującego zespołu witraży do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana w Poznaniu (neoromańska ta świątynia została zbudowana w latach 1897-1899, czyli na krótko przed rozbudową naszej tolkmickiej fary, dokonaną w latach 1900-1902).
Tym samym dzięki warsztatom zorganizowanym w Łęczu, w Centrum Aktywności Lokalnej, staliśmy się nie tylko twórcami pięknych witraży, ale również odkrywcami kawałka mało znanej historii Tolkmicka.
Dariusz Barton
Porównaj: Bartosz Skop, Rozliczenie rozbudowy katolickiego kościoła pw. św. Jakuba w Tolkmicku. W: Rocznik Elbląski, Tom XXX, Elbląg 2020.



























